„Przed śmiercią uciekam do kina” – Różewicz i ruchome obrazy

Przed śmiercią uciekam do kina – Różewicz i ruchome obrazy
Niedzielne oprowadzanie po wystawie Różewicz. Bez tekstu

  • niedziela, 25 lutego 2018, godz. 12.00
    prowadzenie: Maria Marszałek

  • wstęp bezpłatny, liczba miejsc ograniczona, wejściówki do odebrania w kasach Muzeum, możliwa rezerwacja mailowa: zapisy@ossolineum.pl
  • uwaga, brak wolnych miejsc

Będzie to szczególnego rodzaju oprowadzanie, podczas którego obiekty, obrazy i nagrania telewizyjne posłużą za pretekst do opowiedzenia o niejednoznacznej fascynacji Różewicza kinem, telewizją i malarstwem.

Jest to temat przez poetę traktowany bardzo poważnie i dotyczył właściwie różnicy pomiędzy rzeczywistością a jej medialnymi zamiennikami, czyli różnicy pomiędzy prawdą a fikcją. W uproszczeniu: Różewicz sytuował poezję (ale tę prawdziwą, a nie literacką gadaninę) po stronie rzeczywistości. Chciał, żeby język był maksymalnie przezroczysty w stosunku do tego, co opisuje, a nawet więcej, żeby powoływał rzeczy do istnienia, żeby działał. W związku z tym musiał dążyć do wyeliminowania z niego metaforyczności i obrazowości, które, tak jak media, pozornie tylko ukazują świat, w rzeczywistości zwodzą zmysły, więc kłamią.

Różewicz miał oczywiście świadomość utopijności swojego dążenia oraz tego, że jest to droga prowadząca do bardzo groźnego milczenia. Starał się więc uciec. Pisał w Tarczy z pajęczyny:

Przed śmiercią uciekam do kina. Tam otrzymuję porcję obrazów zastępczych. Świat rzeczywisty ze swoją rozwleczoną na lata, na dziesiątki lat akcją, akcją ubogą, pełną złych dowcipów, opuszcza mnie. Tu wpadam w środek.

Fikcyjność świata ma swoje niewątpliwe plusy. Bohaterowie z ekranu mogą zniknąć za jednym… kliknięciem, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, zupełnie inaczej niż krytycy, tłumacze, reżyserzy, bliska rodzina – wszyscy Ci męczący, żywi ludzie, których obce i znajome twarze domagają się podjęcia jakiejś akcji i wzięcia odpowiedzialności. Podpowiedź do zagadki, do czego jeszcze Różewiczowi potrzebne jest kino, może znajdować się w jego krótkiej notatce o Wittgensteinie, gdzie poeta napisał, że filozof, oglądając filmy, odpoczywał od precyzyjnego myślenia filozoficznego.

Sam autor Pułapki odpoczywał od układania boleśnie precyzyjnych wierszy, skacząc po kanałach, albo chodząc do kina na przypadkowe tytuły. Oczywiście, film też ma swoją strukturę, niekiedy bardzo złożoną. O tym Różewicz wiedział doskonale, chociażby jako współautor scenariuszy do filmów swojego brata Stanisława. Jednak sama powierzchnia ekranu wystarczy do tego, aby się schować i zahipnotyzować. I ponieść tego konsekwencje, bo, jak wiemy, telewizja nie tylko kłamie, ale i uzależnia.

Za to młodemu poecie umożliwia też ucieczkę do światów zupełnie nieznanych i we wczesnym PRL-u niedostępnych. Z jeszcze wcześniejszych wspomnień dowiemy się, jak mocno kino jest też u Różewicza skojarzone z mitem dzieciństwa, wiążą się z nim pierwsze, pełne sentymentu wspomnienia: kawałki starej taśmy filmowej, które można oglądać w domu, pod światło, czy sala prowincjonalnego kina, jak sekretna, trudno dostępna świątynia, a wejście do niej jak inicjacyjny rytuał przejścia do innego świata.

Obrazy-wspomnienia z dzieciństwa są uruchamiane przez proces przypominania. Podobnie przedstawienia malarskie tylko pozornie pozostają nieruchome na ścianach galerii, do których Różewicz pielgrzymuje, aby je podziwiać. W wyobraźni poety ulegają przemieszczeniom i metamorfozom (stary Rembrandt z autoportretu może się na przykład zmienić w leżącą dziewczynę Bouchera i na odwrót). Ostatecznie zlewają się w jeden i ten obraz, w jedno monstrualne muzeum. Muzeum albo śmietnik – opowiada Maria Marszałek, która przygotowała spotkanie.

Na wystawie czasowej Różewicz. Bez tekstu, która potrwa do 11 marca 2018, można zobaczyć poetę nagrywanego przy okazjach wręczania nagród, jubileuszy, spotkań autorskich, rzadkich wywiadów, a także podczas prób do Kartoteki rozrzuconej. Nie jest tajemnicą, że w kontaktach z dziennikarzami Tadeusz Różewicz był kapryśny i wymagający. Nie każdemu pozwalał uwieczniać swój wizerunek, często kazał wyłączać dyktafon i kamerę.

Podczas oprowadzania 25 lutego o godzinie 12.00 w Muzeum Pana Tadeusza wejdziemy w rolę obserwatorów obserwatora. Przyjrzymy się niechętnemu do bycia modelem Różewiczowi oraz popatrzymy na różne oblicza multimedialnego świata jego oczyma.

Prowadząca:
Maria Marszałek
– absolwentka historii sztuki i psychologii, doktorantka w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracuje w Dziale Organizacji Wydarzeń Muzeum Pana Tadeusza.

* * * *

Wystawa Różewicz. Bez tekstu w Muzeum Pana Tadeusza trwa od 15 grudnia 2017 do 11 marca 2018.

patroni medialni: TVP 3 Wrocław, Gazeta Wrocławska, Teatralia, Książka.net.pl

partnerzy: Katedra Mediacji Sztuki ASP we Wrocławiu, Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocławski Teatr Współczesny im. E. Wiercińskiego

Projekt dofinansowany przez Gminę Wrocław / www.wroclaw.pl