Kino Popiół i Diament
Krzysztof Kieślowski – urodzinowe wspomnienie, cz. 2
- godzina 18.00
- cykl projekcji filmów fabularnych
w kinie Popiół i Diament
- wstęp bezpłatny, liczba miejsc ograniczona, wejściówki do odebrania w kasach muzeum
- jedna osoba może odebrać jedną wejściówkę
Repertuar
Bez końca [1985]
-
6 października (wtorek), godzina 18.00
Bez końca [1985] to pierwszy owoc współpracy tercetu Kieślowski-Preisner-Piesiewicz. Legenda i aura, jakie towarzyszyły zdjęciom, wyprzedziły sam film. Reżyser towarzyszył z kamerą (a nawet dwiema) adwokatowi podczas procesów sądowych w stanie wojennym i miało to realny wpływ na zasądzane w sprawach wyroki. Z czasem wystarczyła sama obecność kamery, niekoniecznie włączonej czy też zawierającej taśmę. Niewiele z tego materiału trafiło do filmu, ale efekt mrożący sędziów stał się faktem. Kieślowski przez to ucierpiał, krytykowany i przez władzę, i opozycję. Jedni chcieli wykorzystać łagodzenie represji, a drudzy (w tym Wajda) oskarżali go o kolaborowanie z reżimem. Dość przypadkowy wybór Jerzego Radziwiłowicza do roli ducha to zabieg formalny zrealizowany podczas wielu godzin zdjęć z jego udziałem, niemniej postać „człowieka z marmuru” potencjalny widz może zauważyć na ekranie ledwie cztery razy. Film zupełnie niezasłużenie poniósł klęskę artystyczną. Władze wstydziły się go pokazywać, tak jak ówczesna opozycja wstydziła się go chwalić, gdyż odzwierciedlał porażkę osób odpowiedzialnych za stan wojenny, jak i zwykłych ludzi, co podkreślał sam reżyser, twierdząc, iż zwycięstwo jednych czy drugich (władz czy też opozycji) to jedynie ułuda, której ulegamy. Pesymizm reżysera i świata przedstawionego w filmie spotkały się z entuzjazmem tylko nielicznych widzów, którzy mieli szansę obejrzeć obraz w kinie. Oni zobaczyli siebie, prawdę o znanej im rzeczywistości. Władze kościelne nie były zachwycone, że samobójstwo bohaterki okazuje się jedynym sprawiedliwym wyjściem i nie uwzględnia społecznej roli matki, stając się ucieczką od wszechobecnej szarzyzny. Obraz nie dostał narodowego glejtu jakości, na który zasługiwał, a zgorzkniały Kieślowski, znużony sytuacją związaną z rozgrywkami wokół niego, niecałą dekadę później na dobre zrezygnował z realizacji filmów w rodzimej kinematografii, choć Polski nigdy nie opuścił.
Krótki film o zabijaniu [1988]
-
7 października (środa), godzina 18.00
Krótki film o zabijaniu [1988] to jedna w dwóch części Dekalogu, które doczekały się wersji kinowej. Projekt sfilmowania Dekalogu wyszedł od Krzysztofa Piesiewicza, który jako neofita zwrócił uwagę na modny w latach 80. aspekt judeochrześcijański w polskim kinie i wspólnie z Krzysztofem-reżyserem napisał scenariusz do wszystkich części. Co ciekawe, zdjęcia do poszczególnych Dekalogów zrobili różni operatorzy obrazu, z powtórką jedynie Piotra Sobocińskiego (odpowiednio Dekalog III oraz Dekalog IX), natomiast postać anonimowego świadka zdarzeń (rola Artura Barcisia) jest obecna w każdej części prócz ostatniej. Dekalog V, czyli w wersji telewizyjnej skrócony odpowiednik Krótkiego filmu o zabijaniu, różni się znacznie, gdyż przemontowano fabułę, zmieniono zakończenie i spłaszczono narrację o protagoniście do motywu zbrodni i kary. Paradoksalnie karę śmierci w Polsce zlikwidowano w ciągu dekady od premiery filmu, a sam obraz trafił nie tylko na czas przełomu politycznego, lecz może przede wszystkim na dyskurs dotyczący istotnego elementu opresji, a przy tym narzędzia każdego reżimu totalitarnego. Nie spełniło się założenie scenarzystów, by odejść od świata polityki, niemniej film doceniono w kraju i za granicą za sprawą zdjęć Sławomira Idziaka (słynne zielone filtry, które zdominowały chromatykę filmu – sam operator wykonał ich ręcznie kilkaset) oraz genialnej roli debiutującego Mirosława Baki. Krótki film o zabijaniu otrzymał pierwszą w historii Europejską Nagrodę Filmową w 1988 roku. Warto podkreślić szczególny stosunek i dystans reżysera do materii, w jakiej tworzył dostępne widzom światy: w klinicznej scenie morderstwa (podobno jednej z najdłuższych spośród ówcześnie nakręconych) ofierze wypada szczęka, co reżyser uważał za moment komiczny (kilkanaście razy powtarzano to ujęcie) w filmie, który jego zdaniem traktował o przemocy, braku kontroli nad nią i poszukiwaniu swojej drogi, o paradoksie życia.
Krótki film o miłości [1988]
-
8 października (czwartek), godzina 18.00
Krótki film o miłości [1988] to drugi pełnometrażowy obraz odpowiadający telewizyjnej wersji Dekalogu VI. Do głównych ról wybrano Grażynę Szapołowską i Olafa Lubaszenkę. Dla młodego aktora była to pierwsza dojrzała rola filmowa (nie licząc Sonaty marymonckiej Jerzego Ridana według prozy Hłaski), a przy okazji był on też asystentem Kieślowskiego przy kilku częściach Dekalogu. Siedemnaście różnych lokalizacji dających poczucie, że obcujemy z bohaterami w dwóch osobnych mieszkaniach, i Witold Adamek wraz reżyserem długim obiektywem z dwupiętrowej wieży przez okno podglądający na mrozie Grażynę Szapołowską. Na życzenie aktorki zakończenie filmu stało się bardziej feeryczne, choć zdaniem Kieślowskiego oglądamy miłość dwojga ludzi, którzy cierpią i to cierpienie staje się ich udziałem, zanim zrozumieją siebie nawzajem, zanim ustalą wspólny kod. W wersji telewizyjnej opowieść zawiesza się na fałszywej alternatywie wyboru, przed którym stoi główny bohater. Wyboru faktycznie brak, a bohater skupia się na sobie. Kieślowski był bliższy temu rozwiązaniu. Film zdobył uznanie, otrzymał Złote Lwy Gdańskie (łącznie z Krótkim filmem o zabijaniu), a osobisty sukces osiągnęli Grażyna Szapołowska oraz Witold Adamek. Film doceniono również za granicą, m.in. w San Sebastian. Nie bez znaczenia pozostawała muzyka Zbigniewa Preisnera, która łagodnie sączy się, wypełniając przestrzeń między dialogami.
Filmy pochodzą z zasobu (katalogu) WFDiF. WFDiF jest podmiotem uprawnionym do Filmów.