Kino Popiół i Diament
Szok wolności – kino po 1989
- wrzesień–listopad 2025
- godzina 18.00
- cykl projekcji filmów fabularnych
w kinie Popiół i Diament
- wstęp bezpłatny, liczba miejsc ograniczona, wejściówki do odebrania w kasach muzeum
- jedna osoba może odebrać jedną wejściówkę
Zapraszamy do naszego muzealnego kina na bezpłatne seanse wyjątkowych polskich filmów.
We wrześniu obejrzymy m.in. Zwolnieni z życia Waldemara Krzystka, Pożegnanie z Marią Filipa Zylbera czy Jeszcze tylko ten las Jana Łomnickiego.
Repertuar
Grudzień 2025
-
wtorek, godzina 18.00
-
2 grudnia
Historia niemoralna Barbary Sass-Zdort to nie tylko doskonała okazja do przedstawienia niektórych wątków z biografii reżyserki oraz Doroty Stalińskiej – odtwórczyni, jak to bywało w filmach Sass, głównej roli, lecz może przede wszystkim szansa na przemycenie prawdy o kulisach aktorskiego rzemiosła. Namiętność niczym bergsonowska elan vital, chęć zdominowania i kontroli nad życiem nie tylko swoim, ale również tym poza sceną, a zwłaszcza nad partnerem, partnerką czy też kolegami w pracy – to wszystko elementy, które pomagają stworzyć Stalińskiej kreację ponadczasową i na stałe ugruntować jej pozycję, nie tylko w filmach Barbary Sass, których były cztery (Stalińska pojawiała się w filmach Sass, począwszy od jej debiutu reżyserskiego), a główna rola żeńska okazała się wyrazista i pełnokrwista. Krytycy, skupieni na autotematycznym dwubiegunowym sposobie narracji, wyrazili dezaprobatę wobec reżyserki, zarzucając jej przekroczenie granic dobrego smaku, wyjścia poza filmowe tworzywo i dyletanctwo, zwłaszcza w warstwie emocjonalnej głównej bohaterki. Zresztą niewiele zostaje przestrzeni innym bohaterom, a jest ich jak na film Barbary Sass niemało. Zobaczymy nawet Przemysława Gintrowskiego w ostatniej roli filmowej, Stalińską usłyszymy ze sceny. Talizmanem ratującym całość jest Henryk Bista w roli montażysty spinającego dwa światy – reżyserki, demaskatorki realnego świata filmu i samej bohaterki – żywej postaci, która czuje i rozumie. Warto obejrzeć raz jeszcze dzieło autorki Bez miłości, aby zrozumieć, czym może być prawdziwe uczucie i kim stajemy się, lub możemy się stać, gdy go poszukujemy zbyt intensywnie. Czy prawda po raz kolejny znajdzie się pośrodku, jak w zakończeniu Historii niemoralnej? Zapraszamy do kina na seans.
Minione
Listopad 2025
-
wtorek, godzina 18.00
-
4 listopada
Femina Piotra Szulkina to poza, którą przybiera kobieta, aby uwolnić się od przeszłości. Ale również pozwala jej na nowo odkryć siebie lub odkryć siebie in spe. Reżyser nie odżegnuje się od głębokiej symboliki, która stanowi główne narzędzie w palecie środków artystycznych i decyduje o sprawności opowiadania historii w jego filmach. To, jak Szulkin ukazał totalitaryzm w sposób jawny, było nowością w porównaniu do wcześniejszych ironicznych obrazów ubranych w kostium science-fiction. Dualizm poznawczy głównej bohaterki, granej przez wspaniałą Halinę Dunowską, konfrontujący religię katolicką ze stalinizmem, pozostaje wyraźny na poziomie retorycznym, łatwiejszym do odczytania przez widza niż filmy powstałe w latach ‘80. Bohaterki Feminy nie są zaborcze, by łapczywie porządkować świat na swoje potrzeby. Są pruderyjne, jak wskazuje reżyser, z niewątpliwym kręgosłupem moralnym. Na dokładkę, zdaniem Szulkina, kobiety w Polsce nie miały czasu na miłość, ponieważ zajmowały się wyszywaniem sztandarów, dlatego poddał bohaterkę ekstremalnej próbie, jak się wyraził, i uwolnił ją w ten sposób od grzechu, co w jakiś sposób puentuje katharsis głównej postaci granej przez Dunowską. Tylko szkoda, że nagród było tak mało. Jednak po dłuższej przerwie od kina na horyzoncie już majaczył Ubu Król.
-
wtorek, godzina 18.00
-
11 listopada
Pierwszy film Wojciecha Marczewskiego po rozpadzie PRL-u to zarazem jego trzeci po Zmorach i Dreszczach obraz nagrodzony na FPFF w Gdańsku i właśnie za trzecim razem udało mu się otrzymać najważniejsze wyróżnienie. Późniejsze Czas zdrady i Weiser zatrzymały się tylko na specjalnej nagrodzie gdańskiego jury, co nie ujmuje prestiżu twórczości reżysera, ale podkreśla to, że autor adaptacji utworów Pawła Huellego czy Emila Zegadłowicza poświęcił się karierze dydaktycznej w łódzkiej filmówce czy Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Marczewski do swoistej alegorii lat ‘80 w formie filmowego buntu przeciwko minionemu de facto systemowi (nie tylko wartości) zaprosił ponownie operatora Dreszczy Jerzego Zielińskiego i oddał główną rolę w ręce znakomitego, nagrodzonego zresztą za tę kreację Janusza Gajosa, któremu kilka lat później w Czasie zdrady pozwolił wcielić się w kostium słynnego florentczyka Niccola Machiavellego. Sam operator nie powtórzył sukcesu Arii dla atlety Filipa Bajona, czy chociażby Cala Pata O’Connora, niemniej film Marczewskiego chwalono za wierny obraz okresu transformacji, może przede wszystkim dlatego, że oszczędne kadry doskonale uzupełniała muzyka Zygmunta Koniecznego, którego do lat ‘90 znano głównie z partytury do filmów Konwickiego czy też z późniejszych obrazów Jana Jakuba Kolskiego. Pomimo falstartu w debiucie przy Słońce wschodzi raz na dzień Henryka Kluby, kiedy ocenzurowany film dopuszczono do ograniczonej dystrybucji, Konieczny przestał się kojarzyć wyłącznie z repertuarem Ewy Demarczyk, a stał się, jak bohater Ucieczki z kina Wolność, zupełnie innym człowiekiem na nadchodzące czasy. Zapraszamy, by uczcić święto 11 listopada filmem o poszukiwaniu swego miejsca, tożsamości i odnalezieniu nowej perspektywy po to tylko, aby zadać pytanie: czy życie jest poważne, czy to może scherzo?
-
wtorek, godzina 18.00
-
18 listopada
Po filmach Wojciecha Wójcika w ostatniej dekadzie kina Polski Ludowej można było się spodziewać sprawnej opowieści, rytmicznie stopniowanego napięcia owiniętego wokół głównej intrygi z dyskretnym morałem oraz prawdziwych bohaterów. Ówcześni widzowie mogli odnaleźć namiastkę historii opowiadanych w filmach zachodnich reżyserów, jednak nie były to (zwykle) opowieści dotykające marginesu społecznego i półświatka. Wójcik przedstawia dylemat głównego bohatera (niezmanierowana kreacja Artura Żmijewskiego) na tle społecznego dramatu wychowanków zakładu poprawczego w czasie, gdy świat tego, co uważane za sacrum i podlegające zasadom, zmienia się bezpowrotnie i zaczyna liczyć się wyłącznie stan posiadania. To ostatni film Wójcika przed sukcesami w serialowym świecie z komisarzem Halskim na czele, pierwsza z wielu podobnych rola dla samego Żmijewskiego i ostatni występ na ekranie Andrzeja Zauchy. Film relatywnie aktualny nawet teraz, choć kostium z początków nowej rzeczywistości może wydawać się nieco sztywny, niemniej trzeba oddać twórcom z tamtego okresu, że potrafili tworzyć wyjątkowo spójne fabuły. To również ósme i ostatnie spotkanie reżysera ze Zbigniewem Górnym, którego muzyka doskonale uzupełniała nowoczesny, gęsty od cytatów zaczerpniętych wprost z realiów styl Wojciecha Wójcika.
-
wtorek, godzina 18.00
-
25 listopada
Ulotność chwili, baczne przyglądanie się detalom, które mają wpływ na nasze życie, a nade wszystko pasja i poświęcenie jedynemu zajęciu, jakie wykonujemy w danej chwili. I zawsze bez pośpiechu. To wszystko elementy kameralnej opowieści Andrzeja Barańskiego o człowieku, którego optymizm i wiara, że jutro będzie szansa na nowe otwarcie, kolejny z wielu początków, są tu najistotniejsze. Historia ma źródło w biografii opisanej w książce Edwarda Kozieła. Reżyser stworzył z tej opowieści mit współczesnego człowieka. Kreacja Romana Kłosowskiego, któremu twórca Kramarza dał szansę spełnić się w roli oszczędnej pod względem środków wyrazu, może powalić autentyczną brawurą niejednego superbohatera rodem z DC Comics. Gdy dodatkowo pojawia się uczucie, to prowincjonalne krajobrazy, tak powszechne w filmach Barańskiego, nabierają równie mitycznego znaczenia w oczach bohatera i nie tylko. Uniwersalny świat ludzkich namiętności, skrzętnie zwinięty w kłębek niepochlebnych występków i poszukiwania szczęścia, to ojczyzna nas wszystkich, gdzie możemy się przejrzeć jak w lustrze, gdzie tylko czasem dostrzeżemy cudowny witraż przedstawiający człowieka niezłomnego. Czy dziś to może śmieszy, czy tylko budzi politowanie? Aby nie żałować, że się nie żałowało (bohatera), zapraszamy do kina.
Wrzesień 2025
-
wtorek, godzina 18.00
-
9 września
Zwolnieni z życia to film Waldemara Krzystka, który przedstawia historię dwojga ludzi na marginesie. Mężczyzna przechodzi traumę i jego życie zaczyna się od początku. Kobieta towarzyszy mu w procesie anamnezy, by choć przez chwilę poczuł się naprawdę szczęśliwy. Tych dwoje skazanych na siebie rozbitków granych przez Krystynę Jandę i Jana Frycza wybiera zupełnie osobne ścieżki do samospełnienia. Ostatecznie to film o transformacji społecznej, która dokonuje się w umysłach. Ale czy na pewno się dokonała? Parę wrocławskich krajobrazów na dokładkę.
-
środa, godzina 18.00
-
10 września
Nad rzeką, której nie ma – sielankowa historia o prowincji lat sześćdziesiątych w reżyserii Andrzeja Barańskiego, oparta na opowiadaniu Stanisława Czycza. Zabawa w remizie, wino patykiem pisane i kawiarniane dyskusje w dusznym lokalu w środku lata. Atmosfera nadchodzącej zmiany, życiowej szansy i ofiara, którą przyjdzie ponieść w imię wyższych uczuć. Wszystko przemija, tylko świat wokół pozostaje niezmienny i takim go widzimy oczami reżysera. Mirosław Baka w niejednoznacznej roli macho z romantycznym zapleczem, ale za to w męskim tercecie z Markiem Bukowskim i Andrzejem Mastalerzem.
-
środa, godzina 18.00
-
17 września
Tragarz puchu czy też Warszawa. Rok 5703 to zupełnie wyjątkowa, na wpół melancholijna opowieść o miłości w trójkącie na tle karuzeli i płonącego getta. Międzynarodowa obsada z Hanną Schygullą i Julie Delpy w miłosnym pojedynku o względy męża młodszej z rywalek – w roli męża Lambert Wilson. Historia z tragicznym finałem, jak na romans przystało. Doskonała kreacja Władysława Kowalskiego na dokładkę.
Pożegnanie z Marią
1993, reż. Filip Zylber
-
czwartek, godzina 18.00
-
18 września
Pożegnanie z Marią to film Filipa Zylbera oparty na opowiadaniu Tadeusza Borowskiego, niespieszna opowieść o stosunkach polsko-żydowskich. Retardacje w warstwie zdjęciowej i łagodnie sącząca się muzyka Tomasza Stańki tworzą dzieło bardzo wyrafinowane, a para aktorów, czyli Agnieszka Wagner i Marek Bukowski, stanowią doskonałe uzupełnienie. W epizodzie nieodżałowana nestorka polskiej sceny filmowej Danuta Szaflarska w najwyższej formie.
-
wtorek, godzina 18.00
-
23 września
Jeszcze tylko ten las to kameralny obraz w reżyserii Jana Łomnickiego, który z precyzją dokumentalisty snuje opowieść o warszawskim getcie widzianym oczami praczki – doskonała kreacja Ryszardy Hanin – i pozbawia widza złudzeń, epatując brutalną prostotą czasów drugiej wojny. Bardzo aktualny film o polskiej mentalności, skrzętnie ukrywany w czasach świetności peerelowskiej kinematografii. Wnioski po obejrzeniu – do przemyślenia.
-
czwartek, godzina 18.00
-
25 września
Wrony to doceniany i nagradzany autorski obraz Doroty Kędzierzawskiej. Jej kino w drugim filmie na tyle okrzepło, by zachwycać wysublimowaną muzyką i malarskimi ujęciami, które dotąd stanowiły rzadkość w polskim kinie. Mimo pozornego sukcesu, przymiarki do Oscara, Wrony nie przypadły do gustu polskim widzom. Przekorna natura reżyserki pozwoliła nadać ton filmowi, który wyprzedzał swoje czasy pod względem narracji, mimo iż czerpał z najlepszych wzorów klasyków Nowej Fali czy też społecznego kina brytyjskiego.
